środa, 19 czerwca 2013

Eight

O boże .. wole nic nie odpisywać,więc tak też zrobiłam..
Po chwili zasnęłam.Rano obudził mnie czyiś dotyk....lekki ukajający,wspaniały.Myślałam że to moja mama a jednak był to...
----------------------------------

Justin..

-Co..? Co ty tutaj robisz ?-zmrużyłam oczy.
-Em.. twoja mama mnie wpuściła.Powiedziała że już nie śpisz a jednak jak wszedłem było inaczej.Nie chciałem cię budzić.-odparł.
-Aha..no okej a ile tu już jesteś?
-Jakieś 20 min.-lekko się uśmiechnął.
Że co? Siedzi tu 20 min wpatrując się we mnie?Nie wierze...Zarzuciłam krótkie "zaraz wracam" i poszłam wziąść  prysznic.Nałożyłam na siebie krótkie szorty i bokserkę.Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Justina lecącego na moim łóżku.Odrazu zwrócił uwagę na mnie i wpatrywał się tymi swoimi brązowymi oczami.
-Ślicznie wyglądasz.-powiedział.
-Ehem..dzięki.-wzięłam do ręki szczotkę do włosów i zaczęłam czesać swoje długie włosy.
Cały czas czułam jego oczy na sobie.
-To co będziemy robić?-spytałam odkładając swoją szczotkę do szuflady.
-Hm.. może pójdziemy na lody i tak dalej.. po prostu chodźmy do miasta.-odrparł
-No okej.-Justin zaczął wstawać podszedł do mnie złapał mnie za rękę i przybliżył swoje usta do mojego ucha.
-Będzie wspaniale-szepnął.
Oczywiście przeszły mi ciarki..Jego głos jest tak seksowny i czuły.



----------------------------

1 część 8 rozdziału

niedziela, 2 czerwca 2013

Seven

"Do zobaczenia jutro królewno.Dobranoc :*"

Uśmiechnęłam się.Nie odpisywałam już nic,po prostu nie miałam siły.Zasnęłam.


------------------------------------

Gdy się obudziłam była godz.11:00.Nigdy tak długo nie śpię..dziwne.Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki.Dobrze że była niedziela.Wzięłam szybki prysznic i wyszłam owinięta w samym ręczniku do mojego pokoju aby się ubrać.Otworzyłam moją szafę i zaczęłam   przepatrywać wzrokiem jakiegoś fajnego i luźnego stroju.Po 3 minutach wybrałam 

Nałożyłam lekki makijaż a w tym samym czasie ktoś wszedł do mojego pokoju.

-Cześć siostra-No tak a kto by inny Jak nie Ev.
-Cześć..gdzie byłaś?-spytałam odkładając tusz do rzęs na szafkę.
-Byłam u chłopaka,właśnie Sel dziękuje za to że mnie kryłaś przed rodzicami-powiedziała.
-Spoko,możliwe że kiedy ja będę potrzebować twojej pomocy,a ty mi ją dasz.-odparłam.
-Pewnie siostra,jeżeli będziesz miała jaki kolwiek problem przychodź do mnie-uśmiechnęła się szczerze i wyszła z mojego pokoju.

*
Była godzina 16:00.O 19:00 miała przyjść rodzina Bieberów.Zastanawiała mnie ta cała jego "kariera".No bo jakim cudem nikt o nim nie wiem.Boje się też tego że jak już zostanie tą gwiazdą to nie bedzie miał czasu dla przyjaciół,dla mnie dla swojej rodziny.
Spojrzałam na zegarek.Była 17:23 .Boże nawet nie jestem świadoma tego że poświęcam dużo czasu na myśleniu o Justinie.Musiałam się przygotować na tą kolacje.Poszłam szybkim krokiem do swojego pokoju,po czym zamknęłam za sobą drzwi.Z tego co wiem byłam w domu sama bo reszta chyba pojechała na zakupy.A więc,wzięłam szybki prysznic i obwinęłam się ręcznikiem.Najgorsze było dopiero przede mną .Stanęłam przed szafą.-Boże,i co teraz?-powiedziałam sama do siebie.
Przeglądałam wszystkie moje sukienki.Ale po co mam ubierać sukienke.To tylko kolacja.
Przeglądałam dalej,nic nie mogłam znaleść.Po chwili oczom ukazały mi się miętowe spodenki i biała koszula*klik* . Wzięłam to szybko i pobiegłam do łazienki aby się ubrać.Wybiegłam z łazienki widząc że jest już godzina 18:45.Jak ten czas mija.Nałożyłam lekki makijaż i zeszłam do salonu.Była tam mama i Ev.
-Gdzie tata?-spytałam obracając wzrok w stronę mamy.
-Na dworze,zaraz przyjdzie-odparła
Wzięłam z lodówki sok i nalałam sobie do szklanki.
Już po pierwszym łyku usłyszałam jak ktoś wchodzi.Usłyszałam też śmiechy.Wstałam i stanęłam w przejściu z kuchni do salonu.Zobaczyłam mojego tatę,Justina,Codiego i wydaje mi się że rodziców Justina.
-Kochanie chodź tutaj Jeremi i Pattie są już u nas.-krzyknął tata.
Moja mama wyszła z łazienki i od razu jej twarz objął uśmiech gdy zobaczyła rodzinę Bieber.
-Dzień dobry kochani-powiedziała szczerze się uśmiechając.Wszyscy zaczęli się przedstawiać sobie nawzajem.Justin podszedł do mnie..
-A ty się nie przywitasz?-usłyszałam jego słodki głos.
-Justin.. nie znasz mnie? Na serio,straciłeś pamięć?-wywróciłam oczami.
Justin już nic nie powiedział.Mój tata poprowadził nas do salonu gdzie był pełen stół jedzenia.Kolacja przebiegła głównie w śmianiu się i opowiadaniu co i kiedyś się stało i jakie to śmieszne.Czułam cały czas wzrok Justina na sobie.Był ubrany w ciemne spodnie i białą koszule.Po kolacji rodzice moi i Justina usiedli na kanapie przed telewizorem dalej opowiadając sobie nudne dla mnie historie.Eva poszła do koleżanki a Cody,a nawet nie wiem.Z tego co słyszałam jak mówił swoim rodzicą że idzie do skateparku.
Hm no tak więc co ja miałam robić.Poszłam do swojego pokoju.Usiadłam na łóżku.Wzięłam do reki czasopismo i zaczęłam przewracać jedną kartkę po drugiej.
Usłyszałam jak ktoś wchodzi.Podniosłam wzrok do góry i zobaczyłam Justina.
Boże zapomniałam o nim.
-Hej,co robisz?-zamknął za sobą drzwi.
-Czytam,a ty nie umiesz pukać?
-Sory,twoja mama powiedziała żebym do ciebie przyszedł bo pewnie mi się nudzi tak samemu.-stanął naprzeciw mnie.
-Ehem.. spoko ,siadaj.-usiadłam i wskazałam na miejsce obok mnie.
-Dziwne że nasi rodzice się spotkali i to akurat byli tydzień nad tym samym jeziorem.-powiedział
-Tak,myśleliśmy że to żart,a jednak okazało się to prawdą.-odparłam.
Siedzieliśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym.
W pewnej chwili Justin zbliżył się do mnie i chyba chciał mnie pocałować,ale oboje usłyszeliśmy jak ktoś krzyczy z salony.
-Justin,chodź kochanie idziemy do domu-a jednak to słowa Pattie.
-Zawsze w nie odpowiedniej chwili-burknął pod nosem-Już ide mamo-krzyknął.
Cmoknął mnie w policzek i chyba zauważył że jestem zdezorientowana ponieważ powiedział mi cicho do ucha lekkie "przepraszam".Nie zdążyłam się do niego nawet uśmiechnąć.Nie napisałam tego jeszcze,ale prze straszyłam się tego trochę,choć chyba tego chciałam.Tak czy inaczej nie powinien tego robic.Nie znamy się długo.'

* TEGO SAMEGO DNIA.

Już po kąpieli położyłam sie do łóżka.Nawet juz nie chciało mi sie iść spytać rodziców co myślą o rodzinie Justina.
Usłyszałam dźwięk telefonu świadczący o tym że dostałam wiadomość.

Justin:Selena ja przepraszam,to nie miało tak wyglądać
Ja:Ale co Justin?;)
Justin:No wiesz.. ten nasz prawie pocałunek.Ja nie wiedziałem co robię.Jeszcze raz przepraszam.
Ja:Prawie .. no tak twoja mama zepsuła.
Justin: Zepsuła? czyli wolałabyś żeby to się stało? ;)

O boże .. wole nic nie odpisywać,więc tak też zrobiłam..
Po chwili zasnęłam.
Rano obudził mnie czyiś dotyk....lekki ukajający,wspaniały.Myślałam że to moja mama a jednak był to...


--------------------------------------

Wszystkiego najlepszego z okazji dnia BELIEBERS.Kocham was <3 i dziękuje za ponad 1000 wyświetleń.

3 komentarze=następny  rozdział.

Love<3


POMOCY!

POMOCY!
czytałam opowiadanie.. znaczy zaczęłam czytać i nie zapisałam sobie tego opowiadania w zakładkach.Główną aktorką jest tam Miley Cyrus i oczywiście Justin.On ją tam prześladował i nie był tam sławny.Na początku opowiadania ona go wg nie znała on do niej codziennie przychodził jak była sama w domu i ciął ją.Potem ona na mieście gadała z jakimś kolesiem i Justin go zabił.Miała też siostre.O i matka przyjechała do niej i powiedziała jej że ojciec jej zmarł.Dostawała smsy od "nieznany" ale wiedziała że to Justin.Okazało się w tych początkowych rozdziałach że on z nią do klasy chodzi. Błagam pomóżcie mi .Może ktoś z was to czyta ..;c:cc

piątek, 17 maja 2013

Six

Wstalam po kilki godzinach..wzielam  ttelefon do reki i zobaczylam wiadomosc od Justina..-

"Przepraszam że tak zareagowałem.. mógłbym do ciebie wpaść i wszystko wyjaśnić?"
Hmm no to teraz co ja mam zrobić?Dziwnie zareagował na to że Jake i mnie był,ale bez przesady..mogę zapraszać do siebie kogo chcę.Postanowiłam że wysłucham jego wyjaśnień,i odpisałam na wiadomość.

"Tak..możesz przyjść"

Odłożyłam telefon na łóżko.Była już godzina 22:00 .Poszłam do lodówki,aby napić się soku gdy w tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi.Szybkim krokiem podeszłam i złapałam za klamkę.Stał tam Justin..ach.. te cudowne brązowe oczy..Boże co ja myśle..

-Cześć-Głos Justina rozbudził mnie w myślenia.
-Hej,wchodź.-Otworzyłam szerzej drzwi.
-Napijesz się czegoś?-spytałam
-Tak,masz sok?
-Pewnie..zaraz wracam-odparłam i wyszłam.
Po jakiejś 1 min weszłam do salonu gdzie siedział zamyślony Bieber.O czym on może tam myśleć.
-Halo.. jesteś tam?-pomachałam mu ręką przed jego śliczną buźką.
-Co..? tak,tak jestem.-zaśmiał się.
-O czym tak myślałeś?-usiadłam obok niego.
-Nie,nie ważne-odparł
Nastała cisza..trochę niezręczna,ale już miałam pomysł jak ją przerwać.
-To jak? Miałeś się przecież wytłumaczyć.-zrealizowałam swój pomysł.
-No tak.. a więc..-na chwilę przerwał.-To było tak...że po naszym ostatnim spotkaniu ja wyjechałem.Nie było mnie kilka dni,ponieważ nagrywałem piosenki.Cały ten czas o tobie myślałem.. a gdy zobaczyłem cię w domu z tym kolesiem-przygryzł wargę..i po chwili kontynuował-dziwnie się poczułem.Nie wiem sam czemu.
-Nie mogłeś napisać głupiej wiadomości?-spytałam
-Nie,nie mogłem..mój menadżer zakazał mi się przez ten czas kontaktować z kim kolwiek.-odpowiedział .
-Menadżer? -Podniosłam lekko brwi.
-Tak Sel.. menadżer..Mówiłem tobie już że zaczynam karierę.
-To czemu nikt o tobie nic nie wie?
-Na razie jest to tajemnica... Nie wiem czemu ale moi producenci nie chcą abym się narazie ujawniał.Chcą zrobić niespodziankę całemu światu.Dopiero gdy moja płyta wyjdzie,wszyscy się o mnie dowiedzą.
-Aha.. hmm a to ciekawe.Siedzi u mnie przyszła gwiazda muzyki pop.-zadrwiłam z Biebera.
-Ha Ha Ha.. ale śmieszne.-odparł
-No dobra wybaczam tobie.To nie twoja wina że tak wyszło.Jest już między nami okej.-powiedziałam po krótkiej ciszy.


*JUSTIN*

-Cieszę się-Uśmiechnąłem się do niej.
Była taka ładna..nie mogłem od niej oderwać wzroku.bardzo za nią tęskniłem przez ten tydzień.
Między nami zapadła cisza.Ale nie niezręczna.Popatrzyłem na nią a ona od razu spuściła wzrok.
Zaśmiałem się cicho.

-Co?-podniosła głowę.
-Nie nic.. -odparłem.-A tak w ogóle to kim jest ten chłopak co u ciebie był?-dodałem
-To mój kolega Jake..-odpowiedziała
-Mhmm..
Sel wywróciła oczami,po czym włączyła telewizor.Oglądaliśmy jakiś program w ciszy.Czasami spoglądałem na nią,i zauważyłem że się uśmiecha.Nie chciałem pytać dlaczego.
Nagle ktoś wszedł do domu.Sel zerwała się z kanapy i stanęła jak wryta.


*SELENA*


-Cześć skarbie.
Moi rodzice.Zapomniałam że mieli przyjechać.O boże a u mnie w domu jest Justin.
-Kim jest ten chłopak?.spytał tata.
Justin zerwał się na równe nogi i się przedstawił.
-Jestem Justin,Justin Bieber proszę pana.-uśmiechnął się lekko.
-Miło cię poznać Justinie,ja jestem Ricard a to moja żona Mandy  .Jesteśmy rodzicami Sel. 
-Mi również miło.-odparł Justin.
Widziałam tą niezręczne miny.
-Justin..-powiedział mój tata-Czy twoi rodzice nie byli nas jeziorem przypadkiem?-dokończył 
-Tak byli,a skąd Pan wie?
-Ponieważ mieliśmy koło siebie domki.Bardzo mili ludzie.Zdążyliśmy się poznać przez ten tydzień.
-Ah to wspaniale-powiedział Justin.
Stałam jak wryta.Czy na te wszystkie jeziora które są w pobliżu naszego miasta,musieli moi rodzice właśnie spotkać sie z Justina? Ale cieszyłam się że dogadali się nimi.
-Twoi rodzice mają przyjść do nas jutro na kolecję.-powiedziała moja mama,pierwszy raz się odezwała od wejścia do domu.
-A czy ja bym mógł też przyjść z moimi rodzicami?-spytał Justin.
-Pewnie że tak-powiedziała moja mama.
-Okej.Dziekuje bardzo.Już jest późno dlatego pójdę już do domu.
Justin spojrzał na mnie.Widziałam że chciał podejść do mnie i mnie przytulić na pożegnanie,ale bał się reakcji moich rodziców.Powiedział mi tylko 'Cześć'a moim rodzicą "dobranoc i do zobaczenia" i wyszedł.
-No Sel,wytłumacz co Justin robił u nas w domu tak późno i gdzie jest Eva?-Spytał tata kładąc swoja i mamy torbę w salonie.
Boże,całkiem zapomniałam o Evie. Nie mam pojęcia gdzie ona może być,nie odzywała się do mnie od dwóch dni.
-Justin przyszedł się przywitać,bo nie było go długo.-powiedziałam-a Eva jest u koleżanki.-skłamałam.Wiedziałam że jak powiem prawdę to rodzice będą źli na mnie i na nią.
-Ah.. do dobrze.Jest już całkiem późno więc idź już spać Seleno.-Moja mama użyła mojego całego imienia.Nie podobało mi się to,ale nie zwróciłam większej uwagi na to i poszłam do swojego pokoju.
Od razu napisałam sms'a do Evy.Nie odpisywała.Pewnie wróci jutro rano czy coś. Położyłam się na łóżko.Nagle usłyszałam dźwięk telefonu.powiadamiającym o tym że dostałam wiadomość.

"Do zobaczenia jutro królewno.Dobranoc :*"

Uśmiechnęłam się.Nie odpisywałam już nic,po prostu nie miałam siły.Zasnęłam.

------------------------------------

Krótki,ale nie mam co robić,a więc następny będzie jeszcze dziś..ale to zależy też od was.. 3 komentarze=następny rozdział..Kocham was i liczę na komentarze.<3


poniedziałek, 13 maja 2013

FIVE

KILKA DNI POZNIEJ..*SELENA*Justin nie odezwal sie przez kilka dni,nawet nie wyslal mi glupiego sms'a.Nie wiem co sie z nim dzieje..nie ze cos na nim mi zalezy no ale nawet nie wiem czy zyje.Hmm no dobra..nie powinnam sie nim przejmowac jezeli on ma mnie w dupie.Wyjde sobie na dwor z kims kogo interesuje.Wzielam w reke telefon i zaczelam przesywac po kontaktach,aby znalesc kogos z kim moglabym wyjsc.Moje przyjaciolki nie wyszly by dzisiaj zemna,poniewaz wyszly same,a ja nie za bardzo chce sie wpychac w nie.Sa moimi przyjaciolkami ale no mogly mnie spytac a nie wyszly same.Myslac nad tym wszystkim zatrzymalam palcem na kontakcie "Jake" ..byl to moj kolega z klasy.Nie bardzo gadalismy ze soba,ale byl przystojny.Uznalam ze mozge go blizej poznac i nacisnelam zielona sluchawke...Ja:Jake? ..Jake:Tak to ja..Sel co sie stalo ze zadzwonilas?..Ja:Nic,poprostu pomyslalam ze moglibysmy wyjsc gdzies razem..-MIALAM NADZIEJE ZE SIE ZGODZI..Jake: Jasne..mozemy wyjsc .. jest godzina.. 14:00 moze spotkamy sie o 15:00 ? -Jest..! zgodzil sie.. Ja:Jasne ..spotkamy sie pod kawiarnia  "Golden" Okej? Jake:Jasne.. bede .. to pa Ja:Pa.. Rozlaczylam sie. Kurde mam malo czasu na przygotowanie sie.Wzielam szybki przysznic.Zalozylam  vansy,spodenki i koszulke.Wygladalam poprostu normalnie..bez zadnych sukienek albo bizuteri.Umalowalam sie lekko i rozpuscilam wlosy po czym zaczelam je prostowac.Zajelo mi to chwile.Spojrzalam na zegarek ..byla godz .14:50.KURDE SPOZNIE SIE..!Wzielam kluczyki,wybieglam z domu i zamknelam drzw,poniewaz mojej siostry nie bylo..ale to norma.Szlam szybko,aby sie nie spoznic.Bylo tak cieplo.Kochalam ten wiatr we wlosach..lekki i cieply .. no poprostu przyjemny.Ogarnelam mysli i zauwazylam stojacego Jake'a przy kawiarni.Podeszlam do niego i przytulilam sie z nim na przywitanie. Zaczelismy rozmowe. Bylo milo.Nawet nie spodziewalam sie ze on moze byc takim fajnym kolesiem i przystojnym,ale o tym juz was informowalam.A wiec .. rozmowa przeleciala szybko.Oczywoscie nie obeszlo sie bez kawy i ciasta..Mmm pyszne bylo to  ciasto. Jake:Boze.. juz 19:00 . kiedy ten czas minol? - spytal mnie patrzac na zegarek..Ja:Nie mam pojecia.To przez ta nasza rozmowe.-odparlam z lekkim usmiechem. A moze chodzmy do mnie.. zobaczysz jak mieszkam. bo chodzimy ze soba juz tak dlugo do klasy a ty ani razu nie byles u mnie w domu...Jake:No tam to chodzmy. Wstalismy i zaczelismy isc w strone mojego domu.Jake zlapal mnie w pasie .. to bylo dziwne no bo to takie pierwsze nasze spotkanie a wyglada jak bysmy byli razem.Ale nic.niech tak sobie idzie..nie przeszkadza mi to.Szlismy i rozmawialismy  tak ca droge..az nie zauwazylam kiedy bylismy juz  pod moim domem. JA:Wejdz prosze.-pokazalam na wnetrze mojego domu zapraszajac Jake'a. Wszedl powoli,podziwiajac moj dom..tak mi sie zdawalo.Usiedlismy na kanapie.Nalalam nam Coli. Ja:To jak ci sie podobalo spotkanie? Jake:Bylo super..nie wiedzialem ze jestes taka fajna.Ja: Moglabym to samo teraz powiedziec o tobie Jake. Chlopak usmiechnol sie lekko. Jake: Mam nadzieje ze spotkamy sie jeszcze nie jeden raz i nie mam na mysli tylko szkole.. Juz chcialam mu odpowiedziec jak ktos zapukal w dzrzwi. ...Ja: Czekaj chwile.. ide otworzyc. Podeszlam do drzwi..po czym je otworzyma.Nie moglam uwierzyc..stal tam Justin z kwiatami.Ja: Co ty tutaj robisz?-spytalam Justin:Przepraszam ze sie nie odzywalem ale mialem duzo  nagrywania i tak dalej.. opowiem robie wszystko w srodku..Justin wszedl tak jakby nawet nie wproszony i stanal jak wryty patrzac na Jake'a. JUSTIN:kto to jest?-Justin stal dalej z taka samo mina a ja podeszlam do niego i powiedzialam.-To jest Jake.. moj kolega.  Jake:Czesc -Wymamrotal Jake...Justin: Czesc.. Jake.- Justin polozyl duzy nacisk na jego imie.Bylo to dziwne. Justin: Widze ze sobie juz znalazlas pocieszenie..-Spojrzal mi w oczy.ZE CO ON POWIEDZIAL? nie wiem nawet oco mu chodzi.. Ja:Ze co? Chyba moge sie spotykac z kim chce.-powiedzialam.Justin:Jasnw.. dobra .Moglem sie tego spodziewac.. -Justin spuscil glowe.Ja:Justin .. oco tobie chodzi nie bylo cie przez prawie tydzoen a teraz wracasz i gadasz takie bzdury..?-splunelam.. zauwazajac zdezorientowanego Jake'a ktory siedzial na kanapie. Justin:Nie wazne.. nie jestem tobie juz potrzebny ide pa-powiedzial. Ja : Justin.. nie! Stoj i wytlumacz mi oco tobie chodzi!- krzyknelam wyrzucajac rece w powietrze.. Justin: Nie chce z toba rozmawiac.. Jestes taka sama jak inne.. Nara!-Justin zniknol w drzwiach. ..Ze co? Jak on mogl przyjsc i mowic tak beszczelne.. To nie wiarygodne.. Nie rozumiem go.. Co ja mu zrobilam?  Podeszlam do Jake'a i usiadlam obok niego. Jake: Wszystko okej? -spytal..Ja: Nic nie jest okej.. nawet nie wiem co mu zrobilam. -odrzeklam. Jake:Kim jest ten chlopak?.. Ja :To moj kolega.. ndlatego nie wiem oco mu chodzi.! Jake: Miej go w dupie..-powiedzial machajac reka..Co? boze jak on moze mnie w taki sposob pocieszac!? A moze on ma racje.. Justin odstawil tutaj scene tak jakby zazdrosci..wiec nie wiem oco mu chodzilo..Ja:Jake chce zostac sama. Jake:Okej.. spotkamy sie w szkole...Cmoknol mnie wpoliczek i wyszedl.. nie wiedzialam co mam ze soba zrobic ! Nie wiedzialam oco chodzi Justinowi.Lecz dlugo nad tym nie myslalam.. poprostu zasnelam,a moje ostatnie lzy splynely po moi policzku.. .......Wstalam po kilki godzinach..wzielam  ttelefon do reki i zobaczylam wiadomosc od Justina..---------PRZEPRASZAM ZE TAKI KROTKI I PELNO BLEDOW..ALE JESTEM NA TELEFONIE CHCIALAM COS WSTAWIC JAK WCZORRAJ OBIECALAM..! PRZEPRASZAM ;((

sobota, 11 maja 2013

Four

Usiadłam na kanapie i usłyszałam dźwięk mojego telefonu.Była to wiadomość od Justina.

"Nie wiem czemu,ale już tęsknie"
Zarumieniłam się.Nie odpisywałam nic i włączyłam telewizor.



Przez resztę dnia zastanawiałam się,dlaczego pozwoliłam spać Justinowi w moim domu.Był dla mnie obcym człowiekiem.To było dziwne.A może coś do niego czuje? ..No ale jak jeżeli znam go zaledwie kilka dni.Nie,to niemożliwe.
Siedziałam sobie dalej dalej na kanapie bawiąc się telefonem,i zerkając na telewizor.
Dostałam sma'a

JUSTIN:"Hej,wiem że już masz mnie pewnie dość,ale czy wyszła byś dzisiaj gdzieś zemną"
JA:"Zależy gdzie..:D"
JUSTIN:"Zobaczysz "
Hm ..ciekawe gdzie on chce mnie zabrać.Pewnie a jakąś kolacje czy coś,nie jest zbyt oryginalny.
JA:"Okej,bądź za godzinę"
Była już 17:00 więc o 18:00 miał być Justin.
Poszłam szybko pod prysznic.
Ubrałam to:



Był to bardzo wygodny strój.Umalowałam się lekko i usiadłam w salonie.Usłyszałam pukanie do drzwi.Poszłam otworzyć.
-Hej-Zobaczyłam Justina stojącego w drzwiach z uśmiechem na twarzy.
-No cześć,wejdź napijemy się czegoś-powiedziałam i wskazałam palcem na salon.
-Nie,musimy już iść bo mam niespodziankę dla ciebie.
Justin  złapał mnie za rękę i wyciągnął na dwór.Zamknęłam szybko drzwi.
Weszliśmy do auta i dziwne było to że Justin w ogóle się do mnie nie odzywał,a więc ja zaczełam rozmowę.
-A więc Justin..gdzie jedziemy?-spytałam
-Zobaczysz,jeszcze gdzieś tak 30 min drogi-odparł poprawiając swoje włosy.
-Że co? Justin gdzie ty mnie zabierasz !-krzyknęłam
-No Selena nie bój się,jedziemy do sąsiedniego miasta,ale więcej ci nie powiem.-powiedział
Przewróciłam oczami i odwróciłam się od niego patrząc przez okno.Jechaliśmy jakimiś łąkami i lasami.Dobrze że nie było jeszcze tak ciemno.Przez całą drogę nie rozmawialiśmy,ale zauważyłam jak Justin czasami zerka na mnie.
Po chwili Justin oznajmił.
-Jesteśmy na miejscu.
Rozejrzałam się i byliśmy przed wejściem do wesołego miasteczka.
-Justin,wesołe miasteczko? Serio?-podniosłam brwi.
-Tak,zabawimy się.-odparł
No i poszliśmy.Było tam pięknie.Dużo dzieci,co mnie zaskoczyło bo była już całkiem późna godzina.Szłam tak z Justinem,aż nagle on się zatrzymał przy wielkiej kolejce górskiej.
-Idziemy na to -powiedział.
-Co ? Justin,nie ja nie idę.Nie ma mowy!-Krzyknełam
-No chodź,nie bój się będę obok ciebie.
-Jak by mi to coś dało-powiedziałam sobie pod nosem.
Justin poszedł kupić bilety.Bawiliśmy się jak małe dzieci,które nigdy nie były w wesołym miasteczku.Jedliśmy watę cukrową,w której byłam cała,ponieważ Justinowi się nudziło.
Spojrzałam na zegarek,była już godzina 22:13.
-Justin,powinniśmy wracać!-krzyknęłam za Justinem ,który miał już kupować następne bilety na jakąś karuzele.
-Nie,no proszę ostatni raz poczujemy adrenalinę i pojedziemy
Boże jaki on zafascynowany tą całą 'zabawą'
-Nie Justin,ja jestem  już zmęczona.-położyłam ręce na biodrach.
-Okej jedźmy-Justin wreszcie mnie posłuchał.
Naprawdę byłam zmęczona i chciałam już być w domu.

*JUSTIN*

Weszliśmy do jej domu,a ona sprawdziła czy jest jej siostra.
-Nie ma jej,na szczęście,bo nie zniosła bym jej uwag.-wywróciła swoimi pięknymi oczami.
Zaśmiałem się i napiłem soku,który podała mi Selena.
-Chodź,pooglądamy coś.-powiedziała wchodząc do salonu.
Usiedliśmy na kanapie,po czym Sel wpatrzyła się w telewizor,a ja w nią samą.Była taka ładna.Nie wiem dlaczego tak myślę,może dlatego że jestem flirciarzem.
A może dlatego że ona na prawdę mi się podoba.Nie wiem,ale coś czuję że niedługo się dowiem.
-Justin,dlaczego dzisiaj tak cieszyłeś się jak pojechaliśmy do wesołego miasteczka?-spytała rozbijając moje wszystkie myśli.
-Emm.. no bo..-zatkałem się
-No powiedz,chyba nie jest to taki sekret.-powiedziała odrywając wzrok od telewizora po czym zatrzymując go na mnie.
Oznajmiłem że powiem jej jak było w moim dzieciństwie.
-No bo,ja tak naprawdę nie miałem tego wszystkiego w dzieciństwie .-powiedziałem
-Ale czego?-spytała
-Zabawy,wesołego miasteczka .Wszystkiego co rodzice powinni mi zapewnić jak byłem mały.
-Przecież jesteście bogaci,twoi rodzice mogli jechać z tobą i Codym gdzie sobie wymarzą.
-Nie Selena,wcześniej tak nie było.-popatrzyłem na nią
Ruszyła głową dając znak,abym kontynuował.
-Jak byłem mały nie mieliśmy dużo pieniędzy,to przez to że teraz moja kariera rozkwita przybyło nam kasy.
-Kariera,jaka kariera?-spytała
-No bo ja śpiewam,nie wiem  czy ładnie ale śpiewam.I nikt nie może się o tym dowiedzieć Sel.Jest to tajemnicą dopóki nie podpisze żadnego kontraktu.-odpowiedziałem
-Aha.. okej a zaśpiewał byś mi coś?-uśmiechnęła się.
-No okej,a masz gitarę?
-Tak mam,czekaj już ci daje.-pobiegła do jakiegoś pomieszczenia,i przyniosła gitarę klasyczną.
Zaśpiewałem jej moją piosenkę "Be alright".
-O boże Justin .Jaki ty masz talent.!-krzyknęła
-Dziękuje,jesteś pierwszą osobą z moich znajomych przed którą śpiewam.
-To dla mnie zaszczyt panie Bieber.-zaczęliśmy się śmiać.
Siedzieliśmy tak jeszcze pare godzin rozmawiając o moim dzieciństwie i o dzieciństwie Sel.
Było fajnie.Przed nikim innym się tak nigdy nie otworzyłem.Aż lepiej mi się zrobiło jak sie jej wygadałem.
-To co Justin,dzisiaj też nocka u mnie?-spytała
-Nie,dzisiaj muszę jechać do domu.Pilnować brata-odparłem
-Okej,jest już późno a ja jestem zmęczona.Nie chcę cię wyganiać,ale..
-Już sobie idę-przerwałem jej.
Podszedłem do drzwi a Selena za mną.Pocałowała mnie w policzek,po czym ja wyszedłem.

----------
i koniec 4 rozdziału...jutro bedzie bardzo ciekawy więc wchodzcie i czytajcie :* <3 BAY <3