sobota, 11 maja 2013

Four

Usiadłam na kanapie i usłyszałam dźwięk mojego telefonu.Była to wiadomość od Justina.

"Nie wiem czemu,ale już tęsknie"
Zarumieniłam się.Nie odpisywałam nic i włączyłam telewizor.



Przez resztę dnia zastanawiałam się,dlaczego pozwoliłam spać Justinowi w moim domu.Był dla mnie obcym człowiekiem.To było dziwne.A może coś do niego czuje? ..No ale jak jeżeli znam go zaledwie kilka dni.Nie,to niemożliwe.
Siedziałam sobie dalej dalej na kanapie bawiąc się telefonem,i zerkając na telewizor.
Dostałam sma'a

JUSTIN:"Hej,wiem że już masz mnie pewnie dość,ale czy wyszła byś dzisiaj gdzieś zemną"
JA:"Zależy gdzie..:D"
JUSTIN:"Zobaczysz "
Hm ..ciekawe gdzie on chce mnie zabrać.Pewnie a jakąś kolacje czy coś,nie jest zbyt oryginalny.
JA:"Okej,bądź za godzinę"
Była już 17:00 więc o 18:00 miał być Justin.
Poszłam szybko pod prysznic.
Ubrałam to:



Był to bardzo wygodny strój.Umalowałam się lekko i usiadłam w salonie.Usłyszałam pukanie do drzwi.Poszłam otworzyć.
-Hej-Zobaczyłam Justina stojącego w drzwiach z uśmiechem na twarzy.
-No cześć,wejdź napijemy się czegoś-powiedziałam i wskazałam palcem na salon.
-Nie,musimy już iść bo mam niespodziankę dla ciebie.
Justin  złapał mnie za rękę i wyciągnął na dwór.Zamknęłam szybko drzwi.
Weszliśmy do auta i dziwne było to że Justin w ogóle się do mnie nie odzywał,a więc ja zaczełam rozmowę.
-A więc Justin..gdzie jedziemy?-spytałam
-Zobaczysz,jeszcze gdzieś tak 30 min drogi-odparł poprawiając swoje włosy.
-Że co? Justin gdzie ty mnie zabierasz !-krzyknęłam
-No Selena nie bój się,jedziemy do sąsiedniego miasta,ale więcej ci nie powiem.-powiedział
Przewróciłam oczami i odwróciłam się od niego patrząc przez okno.Jechaliśmy jakimiś łąkami i lasami.Dobrze że nie było jeszcze tak ciemno.Przez całą drogę nie rozmawialiśmy,ale zauważyłam jak Justin czasami zerka na mnie.
Po chwili Justin oznajmił.
-Jesteśmy na miejscu.
Rozejrzałam się i byliśmy przed wejściem do wesołego miasteczka.
-Justin,wesołe miasteczko? Serio?-podniosłam brwi.
-Tak,zabawimy się.-odparł
No i poszliśmy.Było tam pięknie.Dużo dzieci,co mnie zaskoczyło bo była już całkiem późna godzina.Szłam tak z Justinem,aż nagle on się zatrzymał przy wielkiej kolejce górskiej.
-Idziemy na to -powiedział.
-Co ? Justin,nie ja nie idę.Nie ma mowy!-Krzyknełam
-No chodź,nie bój się będę obok ciebie.
-Jak by mi to coś dało-powiedziałam sobie pod nosem.
Justin poszedł kupić bilety.Bawiliśmy się jak małe dzieci,które nigdy nie były w wesołym miasteczku.Jedliśmy watę cukrową,w której byłam cała,ponieważ Justinowi się nudziło.
Spojrzałam na zegarek,była już godzina 22:13.
-Justin,powinniśmy wracać!-krzyknęłam za Justinem ,który miał już kupować następne bilety na jakąś karuzele.
-Nie,no proszę ostatni raz poczujemy adrenalinę i pojedziemy
Boże jaki on zafascynowany tą całą 'zabawą'
-Nie Justin,ja jestem  już zmęczona.-położyłam ręce na biodrach.
-Okej jedźmy-Justin wreszcie mnie posłuchał.
Naprawdę byłam zmęczona i chciałam już być w domu.

*JUSTIN*

Weszliśmy do jej domu,a ona sprawdziła czy jest jej siostra.
-Nie ma jej,na szczęście,bo nie zniosła bym jej uwag.-wywróciła swoimi pięknymi oczami.
Zaśmiałem się i napiłem soku,który podała mi Selena.
-Chodź,pooglądamy coś.-powiedziała wchodząc do salonu.
Usiedliśmy na kanapie,po czym Sel wpatrzyła się w telewizor,a ja w nią samą.Była taka ładna.Nie wiem dlaczego tak myślę,może dlatego że jestem flirciarzem.
A może dlatego że ona na prawdę mi się podoba.Nie wiem,ale coś czuję że niedługo się dowiem.
-Justin,dlaczego dzisiaj tak cieszyłeś się jak pojechaliśmy do wesołego miasteczka?-spytała rozbijając moje wszystkie myśli.
-Emm.. no bo..-zatkałem się
-No powiedz,chyba nie jest to taki sekret.-powiedziała odrywając wzrok od telewizora po czym zatrzymując go na mnie.
Oznajmiłem że powiem jej jak było w moim dzieciństwie.
-No bo,ja tak naprawdę nie miałem tego wszystkiego w dzieciństwie .-powiedziałem
-Ale czego?-spytała
-Zabawy,wesołego miasteczka .Wszystkiego co rodzice powinni mi zapewnić jak byłem mały.
-Przecież jesteście bogaci,twoi rodzice mogli jechać z tobą i Codym gdzie sobie wymarzą.
-Nie Selena,wcześniej tak nie było.-popatrzyłem na nią
Ruszyła głową dając znak,abym kontynuował.
-Jak byłem mały nie mieliśmy dużo pieniędzy,to przez to że teraz moja kariera rozkwita przybyło nam kasy.
-Kariera,jaka kariera?-spytała
-No bo ja śpiewam,nie wiem  czy ładnie ale śpiewam.I nikt nie może się o tym dowiedzieć Sel.Jest to tajemnicą dopóki nie podpisze żadnego kontraktu.-odpowiedziałem
-Aha.. okej a zaśpiewał byś mi coś?-uśmiechnęła się.
-No okej,a masz gitarę?
-Tak mam,czekaj już ci daje.-pobiegła do jakiegoś pomieszczenia,i przyniosła gitarę klasyczną.
Zaśpiewałem jej moją piosenkę "Be alright".
-O boże Justin .Jaki ty masz talent.!-krzyknęła
-Dziękuje,jesteś pierwszą osobą z moich znajomych przed którą śpiewam.
-To dla mnie zaszczyt panie Bieber.-zaczęliśmy się śmiać.
Siedzieliśmy tak jeszcze pare godzin rozmawiając o moim dzieciństwie i o dzieciństwie Sel.
Było fajnie.Przed nikim innym się tak nigdy nie otworzyłem.Aż lepiej mi się zrobiło jak sie jej wygadałem.
-To co Justin,dzisiaj też nocka u mnie?-spytała
-Nie,dzisiaj muszę jechać do domu.Pilnować brata-odparłem
-Okej,jest już późno a ja jestem zmęczona.Nie chcę cię wyganiać,ale..
-Już sobie idę-przerwałem jej.
Podszedłem do drzwi a Selena za mną.Pocałowała mnie w policzek,po czym ja wyszedłem.

----------
i koniec 4 rozdziału...jutro bedzie bardzo ciekawy więc wchodzcie i czytajcie :* <3 BAY <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz